Utonięcie kapitana z s/y BO WARMIA na Bałtyku

w dniu 18 czerwca 2005r.

(Orzeczenie Izby Morskiej przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku z siedzibą w Gdyni, z dnia 12 stycznia 2006 r. Sygn. Akr WMG 26/05)

I Przebieg wypadku

S/y BO WARMIA (szalupa "DZ-8,5", żaglowo-wiosłowa) 15.06.2005. wyszedł z Kołobrzegu do Nexo, gdzie miejscowe władze gościły jego 11 osobową załogę.

W drogę powrotną do Kołobrzegu jacht wyruszył 18.06.2005. o godz. 0010. Odebrane wcześniej prognozy pogody przewidywały wiatr NW o sile 10-13 m/s z tendencją słabnącą.

Jacht szedł kursem 160°, początkowo przy wietrze NW ok..4° B, pod grotem i fokiem. Ponieważ ok. godz. 0400 siła wiatru wzrosła do ok. 6-7° B, zrzucono grota i dalej żeglowano na samym foku z prędkością ok. 6 w.

Kapitan P.K. (ur. 1948 r., patent j.kpt.ż.w. z 1991r.), który siedział obok sternika K.S. i nadzorował żeglugę, polecił całej załodze wpiąć się pasami bezpieczeństwa do liny sztormowej. Sam - ubrany w sztormiak - nie założył kamizelki ani pasa. Po pewnym czasie przeszedł na śródokręcie i położył się tam na ławie biegnącej wzdłuż lewej burty, żeby odpocząć.

Ok. godz. 8000 wstał, wszedł na ławę i trzymając się gafla grota przechodził na rufę. Po minięciu bezanmasztu, w momencie gdy chciał chwycić się bomu bezana, łódź gwałtownie zsunęła się z fali, przez co stracił równowagę i wypadł za lewą burtę.

Żeglarz R.J., który siedział wtedy na ławie biegnącej wzdłuż pb, skoczył w jego kierunku i chwycił go za rękę oraz sztormiak. Ponieważ kapitan wyślizgnął mu się, rzucił koło ratunkowe, które upadło ok. 3-4 m od niego.

Sternik krzyknął „człowiek za burtą” i polecił zabezpieczyć pozycję wypadku w GPS (54°29,1 N, 015°23,4 E). Nie mógł natychmiast wykonać zwrotu, bo ustawienie jachtu bokiem do fali groziło wywrotką. Manewr ten wykonał z pomocą foka i trzech par wioseł, gdy znaleźli się na szczycie fali. Następnie tak manewrował, aby nie oddalić się od miejsca wypadku.

Tymczasem kapitan usiłował dopłynąć do koła ratunkowego. Na chwilę zasłoniła go fala, a po jej przejściu widać było że nadal płynie, ale odległość do koła zwiększyła się. Gdy zbliżył się do niego na ok. 2 m, przestał się ruszać. Ponieważ na samych wiosłach i foku nie udało się podejść pod wiatr do rozbitka, gdy w pewnym momencie żeglarze stracili go z oczu, postawiono zarefowanego bezana i posługując się GPS, na którym zaznaczona była pozycja wypadku, kontynuowano poszukiwania.

W międzyczasie załoga wystrzeliła 5 czerwonych rakiet i wyrzuciła pławkę dymną.

Kiedy po ok. 20-30 min. zauważyli kapitana z lewej burty w odległości 2-3 kabli, podeszli do niego, przyciągnęli bosakiem do burty i o godz. 0850 wydobyli na pokład. Ponieważ nie dawał oznak życia, przystąpili do reanimacji którą kierował student medycyny T.J.

Wtedy nawiązanie łączności przez telefon komórkowy z oddalonym o 18 M lądem było niemożliwe. Udało się to po godz. 1000. R.J. nadał wówczas SMS do ratowników WOPR o treści " idziemy KK 160° na Kołobrzeg z Nexo 54° 19,8 N 15°26,8 E człowiek za burtą podjęty potrzebna pomoc do reanimacji łódź BO WARMIA". Podobnej treści informację przekazał słownie znajomemu z Kołobrzegu, z prośbą o powiadomienie służb ratowniczych. Po paru minutach zgłosiła się służba SAR i oficer Marynarki Wojennej z Ustki, który poinformował R. J. że wysłany został śmigłowiec. Pomimo że na jachcie cały czas prowadzona była reanimacja, kapitan nie dawał oznak życia i w takim stanie został zabrany przez helikopter. Akcję asekurował statek ratowniczy SZKWAŁ.

Z helikoptera P.K. został przekazany w Kołobrzegu do karetki pogotowia, w której lekarz stwierdził zgon, podając jako przyczynę - utonięcie.

Biegły lekarz sądowy, na podstawie sekcji zwłok przeprowadzonej 21.06.2005. przyjął, że przyczyną nagłej, gwałtownej śmierci P.K. było utonięcie.

Badanie krwi wykazało, że w chwili śmierci był w stanie nietrzeźwości średniego stopnia (we krwi stwierdzono obecność 1,6 promila alkoholu etylowego). Badania wszystkich pozostałych członków załogi, nie wykazały śladu alkoholu we krwi.

Śledztwo w sprawie nagłego zgonu P.K. zostało umorzone, wobec braku znamion czynu zabronionego.

II Stanowisko Delegata Ministra

Z-ca Delegata Ministra stwierdził, że rejs przygotowany został bardzo starannie. Spełniono wszelkie wymagania władz żeglugowych w zakresie technicznego przygotowania szalupy do odbycia rejsu morskiego. Uzyskano wszelkie wymagane dokumenty zezwalające na jego przeprowadzenie. Skompletowano doświadczoną i wykwalifikowaną załogę oraz ustalono obowiązujące j ą zasady bezpieczeństwa. Przed wyjściem z Nexo zapoznano się z prognozą pogody, która zapowiadała warunki odpowiadające określonym w karcie bezpieczeństwa. Po wyjściu z Nexo prowadzono żeglugę w sposób bezpieczny. Wobec wzrastającej siły wiatru, rozsądnie, we właściwym czasie zmniejszono powierzchnię ożaglowania, pozostawiając w końcu jedynie foka, który pozwalał na utrzymanie właściwego kursu i prędkości. Kapitan osobiście nadzorował prowadzenie żeglugi, wykazując dbałość o jej bezpieczeństwo, egzekwując przypinanie się do life-line, a nawet zakazując załodze wypróżniania się nocą za burtę. Zdaniem Z-cy Delegata był to typowy, nieszczęśliwy wypadek, który nie obciąża nikogo z załogi. Kapitan, który nadmiernie zaufał własnemu doświadczeniu i jako jedyny nie skorzystał z środków bezpieczeństwa, wypadł za burtę wskutek własnej nieostrożności.

Z-ca Delegata nie wniósł zastrzeżeń zarówno do podjętych niezwłocznie przez załogę jachtu działań ratunkowych, jak i akcji ratowniczej SAR.

Biorąc to wszystko pod uwagę uznał, że nie ma interesu publicznego w rozpoznaniu sprawy i wniósł o umorzenie postępowania.


III Ocena Izby Morskiej

Izba Morska uznała dokonaną przez Z-cę Delegata ocenę rejsu i akcji ratowniczej oraz określenie przyczyny wypadku, za uzasadniające wniosek o umorzeniu postępowania, ze względu na niecelowość rozpoznania sprawy. Słuszności tych zdań nie zmienia fakt, iż dopiero po wypowiedzi Z-cy Delegata, Izba - na podstawie akt śledztwa Ds/1387/05 - dowiedziała się o stanie nietrzeźwości kapitana jachtu w chwili śmierci.

Chociaż samo prowadzenie jachtu w tym stanie było naruszeniem prawa, to stan ten nie wpłynął na prawidłowy sposób żeglowania. Niemożliwe zaś jest ustalenie, czy i w jakim stopniu miał wpływ na nieużycie pasa bezpieczeństwa i utratę przez niego równowagi.

Ponieważ w tym zakresie przeprowadzenie rozprawy nic nie wniesie, Izba na podstawie art.23 ust.2 umorzyła postępowanie, a o kosztach rozstrzygnęła zgodnie z art..55 uoim.

Postanawienie Izby Morskiej:

Izba Morska w Gdyni postanawia

l. umorzyć postępowanie,

2. kosztami obciążyć Skarb Państwa.